sobota, 7 czerwca 2014

Wielki "Come back" !

        Witam, wszystkich w wakacyjnym nastroju po nieprawdo podobnie długiej nieobecności na blogu, spowodowanej pisaniem pracy naukowej. Na szczęście obrona już z głowy, w związku z czym już ze spokojną głową mogę się oddać pisaniu na luzie o tym co sprawia mi przyjemność.




       A skoro wakacyjny nastrój warto wspomnieć o wakacyjnych planach, a mianowicie o wypadzie w nasze przepiękne polskie góry, jakim są Tatry. Tak jak w ubiegłym roku postanowiliśmy z powrotem zawitać na Podhale, odwiedzić Kościelisko, Zakopane, a także Bukowinę Tatrzańską. Decyzja ta zapadła dosyć szybko i spontanicznie, a wszystko dlatego ponieważ poprzedni pobyt zapadł nam głęboko w pamięci. Wtedy to obiecaliśmy sobie, że latem wrócimy tam najszybciej, jak tylko będzie to możliwe, i znowu dziarskim krokiem wkroczymy na szlaki Tatrzańskiego Parku Narodowego by stawiać sobie nowe cele, zdobywać nowe szczyty, zobaczyć na własne oczy niesamowitą i niebezpieczną naturę, oraz chyba najważniejsze - poczuć na własnej skórze dreszczyk emocji, o tak !



       Od naszego ostatniego pobytu minął zaledwie rok czasu, co nie zmienia to faktu, iż stęskniliśmy się niesamowicie za tymi nieprawdo podobnie cudownymi widokami. Chociaż byliśmy tylko tydzień czasu, to był aż tydzień bo w ciągu tego czasu udało nam się odwiedzić Kasprowy Wierch, Świnicę, Łysą Polanę, Morskie Oko, Czarny Staw nad Rysami, Dolinę Pięciu Stawów Polskich, Gubałówkę, słowacki Poprad. Wszystkie szlaki schodziliśmy pieszo nie odciążając się kolejkami linowymi, co prawda nie było to łatwe zwłaszcza dla moich stawów kolanowych, ale dały rade! ;)




       W tym sezonie chcielibyśmy lepiej zwiedzić Orlą Perć, jest to jeden z najbardziej nieprzewidywalnych i najniebezpieczniejszych szlaków w Tatrach, jednak przy odpowiednim zaplanowaniu trasy (tzn. mądrze przemyślanym - nie ma tu miejsca na bezmyślny spontan, ponieważ nie doświadczenie działa na nasza nie korzyść!) jest do przejścia. Z uwagi na rzadkie wyjazdy w góry mamy zamiar pokonać ją w kilku etapach. Oczywiście bez wcześniejszego przygotowania kondycyjnego lepiej nie wybierać się w tak mozolną trasę, jest ona trudna do przejścia, w większości ubezpieczana łańcuchami i klamrami oraz wymaga nie złego wysiłku fizycznego. Miejscami trzeba się wspinać i podciągać na łańcuchach, to też osobnikom z lękiem wysokości czy też lekiem przestrzennym nie polecam tak wysokiego "levelu hardkoru".






Sama borykałam się z nie wykrytym lekiem przestrzennym, o którym nawet nie miałam pojęcia.. ujawnił się niewinnie dopiero tam na górze, jednak wygrałam z własną psychiką i udało mi się pokonać strach przed wejściem na sam szczyt Świnicy (dla przypomnienia jest to 2301 m.n.p.m.). Muszę przyznać, iż było to dla mnie nie lada wyzwanie.


Ale, czy nie warto dla takich widoków ? ;)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz